Sanktuarium Matki Bożej Gidelskiej
1 maja 2005
Matko Boża Gidelska, dziękuję Ci za uzdrowienie mojego męża przed 26 laty. Wskrzesiłaś go z agonii. Puls już nie bił, leżał jak umarły. Gdy jednak położyłam figurkę Matki Bożej Gidelskiej na piersiach męża, serce zaczęło bić, otworzył oczy, a gorączka, która utrzymywała się przez 2 tygodnie, z 41,5 stopnia spadła na 36,6 – był zdrowy. Dziś przyjechałam Cię prosić o dar macierzyństwa dla mojej córki Beaty.
12 maja 2005
Matko Boża, proszę Cię o zdrowie dla mojego taty i o to, abym zmądrzał. Proszę, wysłuchaj mnie!
27 maja 2005
Proszę Cię, Matko Boża, o to, abym przestał się kłócić z moją dziewczyną i żebyśmy byli razem szczęśliwi.
29 maja 2005
Matko Boża Gidelska, pragnę Ci podziękować za wysłuchanie naszych próśb o cud narodzenia dziecka. Dziękuję za szczęśliwe przyjście na świat syna. Proszę o opiekę nad nim, o łaski dla niego i mojej żony.
Dziękuję Ci, Matko Boża Gidelska, za spełnienie mojego największego pragnienia, przyjścia na świat potomka, za którego wyrażam dziś swoją wdzięczność.
30 lipca 2005
Przenajświętsza Matko Gidelska, proszę Cię o zdrowie dla mojego dziadka Ryszarda i dla pieska Teofila, aby zrosła mu się noga.
12 sierpnia 2005
Proszę Cię, Matko Boża, żeby moja dwumiesięczna siostrzyczka jak najszybciej urosła.
20 sierpnia 2005
Byłem chory na raka ślinianki i węzłów chłonnych. Temu wszystkiemu towarzyszył bardzo mocny ból. Lekarz dał mi trzy miesiące życia i skierował do hospicjum. Mój syn jednak pojechał do Gidel, poprosił o odprawienie Mszy świętej i przywiózł winko, w którym zanurzony był cudowny posążek Matki Bożej. Rano i wieczorem podczas modlitwy całej rodziny używałem winka, którego dotknęła ta cudowna figurka. Stopniowo bóle stawały się coraz słabsze, aż w końcu całkowicie ustały. Wynik badania USG z dnia 17 sierpnia 2005 roku wykazał, że śladów raka już nie ma. Do hospicjum nie poszedłem, żyję i dobrze się czuję. Za wszystko dziś z głębi serca dziękuję Matce Bożej Gidelskiej.
23 sierpnia 2005 (e-mail)
Najdroższa Matko Gidelska, pragnę Ci podziękować z całego serca i z całej duszy za uratowanie mojej mamy. Po trzech zawałach i dwóch reanimacjach znalazła się w śpiączce. Mama ma 84 lata i lekarze nie dawali już szans na uratowanie jej życia. Jednak następnego dnia po posmarowaniu jej gidelskim winkiem odzyskała przytomność. Jak zwykle, zawierzyłam Najukochańszej Matce i jak zwykle, Ona mnie nie zawiodła.
wdzięczna
25 sierpnia 2005
Proszę Cię, Maryjo, by mnie już nigdy nie bolało gardło i żebym odtąd zawsze mógł jeść lody.
18 września 2005
Matko Boża Gidelska, dziękujemy Ci za uzdrowienie naszego synka Adriana. Stwierdzono w jego brzuszku obecność nowotworu (neuroplastomy).
|
W dniu 1 maja 2005 roku przyjechaliśmy do Ciebie, Matko Boża Gidelska, gorąco prosząc o pomoc dla niego. Następne badania, między innymi rezonans magnetyczny,
wykazały, że nie ma komórek nowotworowych. Jest niewielka zmiana „resztkowa, nieaktywna”. Prosimy Cię, Matko Boża, o dalszą opiekę, zdrowie i Boże błogosławieństwo.
|
|
Małgorzata i Bogdan z Tomaszowa. Maz.
|
2 października 2005
Matko Boża Gidelska, składam Ci najserdeczniejsze podziękowania za to, że uzdrowiłaś mnie ze strasznej choroby nowotworowej. Dziękuję, że mogę normalnie żyć, do Ciebie się modlić i Cię chwalić. Chwała, Chwała Najświętszej Pani. Bogu niech będą dzięki.
7 października 2005
Dziękuję Ci, Matko Boża, za uzdrowienie mojej córki. Gdy przyszedł termin porodu, pojechała do szpitala, gdzie urodziła zdrowe dziecko, które przy porodzie otrzymało dziesięć punktów. Po trzech dniach, kiedy miała już wyjść do domu, poczuła się źle. Okazało się, że w trakcie porodu została zarażona gronkowcem. Gdy zobaczyłam swoją córkę w szpitalu, bardzo się przeraziłam. Była nieprzytomna, potwornie spuchnięta, a brzuch był dwa razy większy niż przed porodem. Ten koszmar trwał dwa tygodnie i było coraz gorzej. Kolejno wszystkie narządy odmawiały posłuszeństwa. W końcu pracowały z trudem tylko nerki. Moje dziecko wyglądało jak spuchnięty potwór, leżało jak worek ziemniaków. Ciekła z niej woda, a widok był okropny. Lekarze już nawet nie zabraniali i wszyscy mogli przychodzić, by się z nią pożegnać.
I wtedy moja siostra przyniosła od swojej koleżanki gidelskie winko. Klęcząc przy łóżku szpitalnym, modliłyśmy się z siostrą przez parę dni, błagając, by Matka Boża zachowała przy życiu mamę trójki małych dzieci. Dotkniętym przez cudowny posążek winkiem smarowałyśmy jej usta, nogi, szyję i ręce. Po dwóch tygodniach córka odzyskała przytomność. Lekarze nie mogli się nadziwić, że tydzień później wyszła z OIOM–u na własnych nogach. Za to wszystko, Matko Najświętsza, bardzo Ci dziękuję, a dziś proszę Cię jeszcze o uzdrowienie mnie samej z bardzo poważnej choroby.
27 grudnia 2005 (e-mail)
W październiku 2005 roku byliśmy w Gidlach z modlitwą i prośbą do Matki Bożej Gidelskiej o zdrowie dla naszego malutkiego synka. Miał uszkodzony mózg, nie był w stanie samodzielnie oddychać. Przez 9 miesięcy oddychał przy pomocy respiratora. W ciągu ostatnich miesięcy namaszczałam go winkiem, którego dotknęła cudowna figurka Matki Bożej. Prosiłam też o Mszę świętą w jego intencji. Na początku grudnia dziecko przeszło silne zakażenie organizmu, które ku zdziwieniu lekarzy przeżyło. Wiem, że to działanie Matki Bożej Gidelskiej, która wysłuchała naszych modlitw i błagań. W dniu 17 grudnia 2005 roku nasz synek skończył 9 miesięcy, a 18 grudnia, czyli po pełnych 9 miesiącach, został odłączony od respiratora. Powiedziałam Matce Bożej na modlitwie, że najwspanialszym prezentem na święta Bożego Narodzenia byłaby dla nas poprawa stanu zdrowia dziecka. Tak też się stało, i za to jesteśmy ogromnie wdzięczni. Mam nadzieję, że uszkodzone komórki w mózgu naszego synka już się zregenerowały. Może bowiem samodzielnie oddychać. Wierzę i mam nadzieję, że wszystko dobrze się ułoży, pomimo tak bardzo złej diagnozy lekarskiej.
|
|
Beata Kwolek z Dusznik Zdroju
|
|