módl się za nami
home
Przytułek Malutkiej Pani Gidelskiej
Uzdrowienie Ani z ciężkiej choroby nerek
Znów mogę się modlić na kolanach
Ja się już poddałam, prosiłam Pana Boga o śmierć
Świadectwo Danuty
Świadectwo Ryszardy
Rodzina Rudnickich
Byłam świadkiem nawrócenia
Dziękuję Ci, Matko Boża, za zdrowe oczka
archiwum 2007 archiwum 2006 archiwum 2005 archiwum 2004
Henryka Szumielewicz

Znów mogę się modlić na kolanach


          W imię Boga Ojca, Jezusa Chrystusa i Maryi Panny, Jego Matki, składam pisemne świadectwo doznanej łaski. Jesienią 2000 roku, cierpiąc na bóle lewego kolana, musiałam poddać się operacji. Po zabiegu kolano nadal pozostawało sztywne i obrzęknięte. Według orzeczenia lekarskiego, nastąpiło uszkodzenie łękotki. W dniu 11 września 2004 roku wzięłam udział w pielgrzymce maryjnej do Gidel
i Częstochowy pod przewodnictwem
o. Andrzeja Konopki OP. W ten sposób znalazłam się w gidelskim Sanktuarium. Słuchając przekazu o. Stanisława o uzdrowieniach dokonanych tu na przestrzeni wieków, zaczęłam się gorąco modlić, prosząc o uzdrowienie chorego kolana. Podczas modlitwy doznałam uczucia przejmującego ciepła, ale nie zwróciłam na to uwagi, będąc pod ogólnym wrażeniem słyszanych historii. Po powrocie do domu, wchodząc po schodach, nagle stwierdziłam, że moje kolano się zgina. Natychmiast przyszło mi na myśl owo odczucie ciepła, spływające na mnie –
i zrozumiałam, że moja modlitwa została wysłuchana. Zaczęłam się modlić klęcząc, a nie stojąc jak dotychczas. Następnego dnia po pielgrzymce do Gidel obrzęk kolana, niezbyt bolesny, ale dokuczliwy, całkowicie ustąpił. Syn studził moją euforię, przekonując, że może to być wynik chwilowych emocji. Dla uznania tego za cudowne uzdrowienie potrzeba przecież czasu. Tymczasem po dwóch miesiącach chodzenia o własnych siłach czułam się nadal dobrze.

          Całe to zdarzenie – relacjonuje syn Wiesław – miało miejsce podczas Mszy świętej, odprawionej przy ołtarzu Matki Bożej Gidelskiej. Mama
w czasie tej Mszy stała, nie mogąc uklęknąć ze względu na sztywne kolano. Kiedy po pielgrzymce wchodziła po schodach do domu, zaczęła mimowolnie zginać swoją chorą nogę. Sama była zaskoczona, że oto jej niesprawne kolano znów funkcjonuje jak należy. Zaraz po wejściu do mieszkania zaczęła się modlić, uklękła – i od tego momentu każdego dnia modli się, klęcząc na obu kolanach.


Przyjechałam dziś – mówi Henryka Szumielewicz, przekazując dokumentację swojej choroby i „pisemne świadectwo” do archiwum gidelskiego Sanktuarium – podziękować Matce Bożej Gidelskiej za uzdrowienie. W ubiegłym roku podczas pielgrzymki do Gidel cały czas stałam, bo ze względu na chore kolano nie mogłam uklęknąć. Z uwagą wsłuchiwałam się we wszystko, o czym ojciec mówił. I wtedy właśnie wypowiedziałam prośbę: „Matko Przenajświętsza, uzdrów mi tę moją chorą nogę, żebym mogła uklęknąć!”. Nie uwierzy ojciec w to, co teraz powiem. Ale po Mszy świętej, jak już ludzie zaczęli wychodzić sprzed ołtarza, poszłam przed wielki ołtarz
i uklękłam. Po czterech latach uklękłam pierwszy raz na kolana! A dziś przyjechałam podziękować i w dowód wdzięczności przeszłam na kolanach wokół ołtarza. Jestem Matce Przenajświętszej za to wszystko bardzo wdzięczna. Mocno wierzę w Jej opiekę nade mną.

Henryka Szumielewicz
Gidle, 29 maja 2005

wypowiedzi w plikach MP-3

Henryka Szumielewicz
karta jnformacyjna leczenia szpitalnego