módl się za nami
home
Zaproszenie do Gidel
07.05.06. Guz na móźdżku
07.04.03 Uśmiechnięty Staś
07.04.01. 10– miesięczna Emilka
07.03.27 Anoreksja Martyny
07.03.15. Wyrok calkowita slepota
07.03.04 Mama i anonimowo
07.02.17 Henryk Ostrowski
07.02.04. Jerzy Ciemniewski
archiwum 2007 archiwum 2006 archiwum 2005 archiwum 2004
Wiesława Góralczyk

Po operacji gruczolaka przysadki mózgowej, guz nadal istniał i miał 5 mm



           W 2003 roku – mówi Wiesława Góralczyk spod Krakowa – stwierdzono, że na przysadce mózgowej mam 3–5–milimetrowego gruczolaka. Przeprowadzono zabieg operacyjny, usuwając guzek przez nos. Po ponownym rezonansie głowy okazało się, że guz nadal istnieje i ma wielkość 5 mm. Zdaniem lekarza neurochirurga, prawdopodobnie gruczolak nie został całkowicie usunięty.
          Od tamtego czasu przeszłam sześć rezonansów głowy, które każdorazowo potwierdzały istnienie guzka. W sierpniu 2006 roku skierowano mnie do Instytutu Onkologii w Warszawie. W czasie pobytu w szpitalu odwiedziła mnie znajoma, przynosząc obrazek Matki Bożej Gidelskiej oraz winko. Powiedziała: „Wiesiu, przyniosłam Ci modlitwę do Matki Bożej i cudowne winko. Pomódl się gorąco i wypij je, a ja wierzę, że wyniki będą dobre i operacja okaże się niepotrzebna ”. W tym samym dniu poszłam do kaplicy szpitalnej. Byłam samiuteńka i w panującym tam półmroku modliłam się gorąco, posługując się tekstem na odwrocie obrazka. Wypiłam również uświęcone dotknięciem gidelskiej figurki wino.
          Następnego dnia, w czwartek rano, zrobiono mi kolejny rezonans, gdyż na piątek była już zaplanowana operacja. W godzinach popołudniowych docent Wiesław Bonicki otrzymał mój wynik. W piątek przed południem przyszło na wizytę wraz z docentem pięciu lekarzy i oznajmili mi, że odstępują od operacji, ponieważ badanie nie wykazało obecności guzka. Po dłuższym namyśle zdecydowali, że kierują mnie do Krakowa celem zrobienia badań hormonalnych. Wyniki badań były „podwyższone ”, ale lekarze pomimo wszystko byli ich efektami zaskoczeni.
          Za pół roku ponownie zrobiłam rezonans w Krakowie i wynik był taki sam, jak ten ostatni w Warszawie – wznowy guzka nie uwidoczniono. Lekarz endokrynolog wciąż zastanawia się, jak to możliwe, że wszystkie sześć poprzednich badań potwierdzało istnienie guzka, a dwa ostatnie – jego całkowitą nieobecność.
          Po powrocie ze szpitala, z Warszawy, pojechałam zaraz do Gidel. Podziękowałam Matce Bożej za ocalenie od operacji, za wysłuchanie mojej modlitwy i za cud uzdrowienia. Również za to, że przysłała do szpitala tę znajomą, która podarowała mi wraz z modlitwą na obrazku uświęcone dotknięciem gidelskiej figurki wino.
          Dzisiaj, gdy modlę się razem ze wspólnotą osób uczestniczących w obrzędzie zanurzenia w winie Twojej, Matko Boża Gidelska, cudownej figurki, z głębi serca dziękuję Bogu za ocalenie mi życia. Dziękuję za to, że uniknęłam operacji, która zdaniem lekarzy była ryzykowna. Przysadka mózgowa jest bardzo mała i po usunięciu guza należało się liczyć z możliwością wystąpienia skutków ubocznych, takich jak paraliż, ślepota, itp. Cieszę się tym cudownym uczuciem, że jestem już zdrowa. Jeszcze raz serdecznie dziękuję Ci, Matko Najświętsza, za uzdrowienie.
          Przekazuję również do archiwum Sanktuarium w Gidlach pełną dokumentację medyczną mojej choroby.

Wiesława Góralczyk

Gidle, 6 maja 2007


Wiesława Góralczyk